czwartek, 17 stycznia 2013

Za jakie grzechy?


Hej ;-(
Jak widzicie mina po wczorajszej wizycie mi zrzędła.
Miałam wizytę na godzinę 19:40. Spóźniłam się troszkę i bałam się, że nie zdążę. Jednak lekarz miał takie opóźnienie, że czekałam jeszcze dwie godziny na swoją kolejkę. Myślałam, że tam jajko zniosę. Krzesła twarde na tej poczekalni, dupa mnie bolała że hej. Czułam wszystkie kości. W końcu jak się doczekałam, porozmawiałam z lekarzem o moim samopoczuciu i stanie. W badaniu wszystko ok. Szyjka nie skrócona, zamknięta. Więc ok. Idziemy dalej, na usg. I tutaj doktorek ogląda i ogląda i wypalił :"No będziemy panią ciąć!"
Myślałam, że ktoś dał mi w pysk!!!
Dosłownie!!!
Mówię :"Dlaczego? Coś nie tak?"
A on mi na to:" Mały jest ułożony podłużnie miednicowo.
Tego mi jeszcze trzeba było? Mówię i pytam : Jak to? Ja chcę rodzić naturalnie! Może jeszcze się obróci?
Jednak gin od razu sprowadził mnie na ziemię mówiąc, że raczej nie, bo dziecko jest duże i ma mało miejsca w macicy, żeby się obrócić. Ale mam się modlić o cud, skoro tak bardzo chcę rodzić sama.
Następną wizytę mam dopiero 19 lutego i jak wtedy mały będzie nadal w tej pozycji to na ok 10 marca umówi mi cesarkę.
Jedyną pozytywną wiadomością jest taka, że Jaś waży 2150g, czyli skubaniec duży jest.
Jak wyszłam od lekarza to byłam jak w jakimś amoku. Nie widziałam ludzi siedzących na poczekalni. Poszłam do męża, do samochodu. On zapytał "I jak?"
Na to myślałam, że się rozryczę. Łzy mi spływały.  Na szczęście było ciemno.
A on zamiast mnie przytulić czy poczekać aż sama powiem zaczął burczeć :"Jak nie chcesz, to nie mów, nie"
I jeszcze dalej "Bo z Tobą to tak jest, że nic nie powiesz sama.Ciągle to samo"
Zaczął mieć wyrzuty do mnie nie wiadomo o co. Nie wiem co go ugryzło, czy to, że musiał tyle czekać?
Mógł  iść ze mną. A nie ja sama chodzę całą ciążę jakby to było tylko moje dziecko???!!!
Inni mężowie chodzą ze swoimi żonami i nawet tacy którzy mają już jedno dziecko.
On nie pójdzie, bo nie daj Boże mamusia by się dowiedziała. Ona uważa, że facet to jest facet i nie powinien takich rzeczy robić. A ten ciołek jej słucha. Dlatego też nie chce ze mną rodzić! Teraz już nie będzie musiał.
Rano też mi nie dał buziaka, jest wielce obrażony. A co ja mam powiedzieć?! Ja nie mogę się nigdy obrażać?!
Jestem taka wkurzona, że nie wiem co robić. Najchętniej bym zapaliła, ale obiecałam sobie. Muszę być twarda.
Boję się co teraz? Ja tak nie chciałam cesarki. Dziwiłam się tym, które mają ją na życzenie. A teraz co?
Przeraża mnie myśl, że nie będę mogła się zająć dzieckiem po operacji. Szwy będą bolały pewnie dłużej jak po naturalnym. No i karmienie piersią!
To jest mój największy ból. Wiadomo, że po porodzie od razu dziecka nie nakarmię. Dostanie mieszankę. A co jeśli ja nie dostanę pokarmu? A nawet jak dostanę, to mały nie będzie chciał już cyca? Wiecie, że mam małe piersi i bałam się o to. Jak już się uspokoiłam to teraz jeszcze ta wiadomość.
Nie wiem jak to ogarnę, ale muszę się zacząć oswajać z tą myślą, choć tak bardzo nie chcę.

11 komentarzy:

  1. Nie ma sensu teraz zadręczać się wątpliwościami. Poczekaj do następnej wizyty i wierz mocno, że Jaś się obróci. Twoje złe samopoczucie nie służy ani dziecku, ani Tobie, a ni atmosferze w domu, jak sama piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem ale jak sobie myślę o tym wszystkim to mi się ryczeć chce non stop! Jeszcze ten mój mąż-ja nie wiem czemu faceci tacy tępi czasem są?Nie mam w nikim oparcia. Jestem zupełnie sama z tym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie stresuj się. Ja rodziłam naturalnie ale skończyło się cesarką bo mały źle się wstawił. Owszem szwy bolą tyle że moje zdanie nie do końca jest adekwatne bo ja miałam zapalenie płuc po porodzie i straszny kaszel a inne kobietki po cesarkach aż tak nie narzekały. Co do pokarmu to w 3 dobie miałam taki nawał że hej. Także głowa do góry. Zdrowue małego najważniejsze. A postawa męża to mnie dziwi. Mój mimo tego że maruda to żadnego USG nie opuściłby bo to super sprawa.
    Trzymaj się i głowa do gòry :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację. Dziecko jest najważniejsze. Mój mąż się poprawił. Dziś wrócił z pracy i przeprosił i porozmawialiśmy o tym. Nawet mnie pocieszał i mówił do Jaśka że ma się odwrócić. Nie wiem czy nie mógł tak od razu?!

      Usuń
  4. Witaj! Podczytuje Cie od jakiegos czasu po cichutku, ale dzis postanowilam sie ujawnic. :) U mnie porod drugiego dziecka zakonczyl sie cesarka, wiec spiesze Cie pocieszyc, ze nie jest to az takie straszne (co prawda i tak wole naturalny). Mnie szwy zaczely bolec dopiero kilka dni po porodzie i nie az tak bardzo, musialam tylko uwazac, zeby nie zrywac sie nagle z miejsca, no i zeby za duzo nie chodzic. Ale bylam normalnie w stanie opiekowac sie dzieckiem. A malego przyniesli mi zaraz jak mnie zszyli, zebym mogla go przystawic do piersi. I mleko dostalam w 2 dni po porodzie (a po pierwszym porodzie - naturalnym, czekalam prawie 5 dni!). Wiec glowa do gory, da sie przezyc, zreszta masz jeszcze troche czasu, moze maly jeszcze sie obroci, dzieci czasem zaskakuja. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, zapraszam po wyróżnienie: http://marcelai4katy.blogspot.com/2013/01/7-zyczen.html

    Pozdrawiam i życzę udanej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję bardzo-nie spodziewałam się!!! To bardzo miłe!

      Usuń
  6. spokojnie, jeszcze może się odwrócić, nie wiem czemu ten lekarz Ci tak nagadał, jeszcze 2 msc prawie. Mój się odwrócił jakieś 2-3 tyg przed porodem. Spokojnie :) a nawet jeśli to po cesarce dziewczyny z powodzeniem karmią, nie ma problemu, a wielkość piersi w sprawie karmienia jest zupełnie nieważna. Głowa do góry! będzie dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję. Dzięki bardzo za wsparcie

      Usuń
  7. Nie wiem czemu lekarz Ci tak powiedział, bo widzę, że jeszcze masz sporo czasu i zdarza się, że dzieci się obracają 2 tyg przed porodem. Oczywiście, możesz oswajać się z ewentualną wizją cesarki, ale po co od razu tak straszyć, nie wiem...
    jeśli chodzi o pokarm po cesarce - nie ma reguły, ja rodziłam naturalnie za każdym razem, ale jak urodziłam pierwszą córkę, to moja koleżanka miała po mnie cesarkę - u nas pierwsze tygodnie były ciężkie z karmieniem, u niej wszystko poszło gładko...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa! Cesarka ma też swoje plusy: dziecko jest bezpieczniejsze, nie rozwala Ci pochwy (ja tam swoją lubię na przykład i doceniam;)), no i nie musisz czekać i gdybać czy to już czy nie już, bo masz umówiony zabieg. Koleżanka miała cesarkę i karmiła piersią. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, najważniejsze, żeby Jaś zdrowy się urodził.
    A co do męża, to pacnij go porządnie w czerep, niech sobie uświadomi, że Mamusia już nie jest najważniejszym członkiem jego rodziny, bo właśnie tworzy mu się nowa i pora myśleć samodzielnie i z żoną. Już nie jest dzieckiem, tylko ojcem. Moja mam też jest lekko oburzona, że Michał będzie ze mną przy porodzie, ale to nie jej sprawa w końcu.

    OdpowiedzUsuń