wtorek, 11 czerwca 2013

Neurolog

Hejka!
Na dziś miałam umówioną wizytę z Jaśkiem do neurologa. Tak mi się przynajmniej wydawało.
Mirek się zwolnił specjalnie z pracy szybciej, bo na 12.15 mieliśmy tę wizytę. Byliśmy punktualnie. No i dupa!!!
Idę do rejestracji pytam, mówię że byłam umówiona do tej i do tej doktor. A babsko w recepcji ozięble mi odpowiada, że nie widzi mojego nazwiska. Poza tym, że ta doktor owszem jest neurologiem, ale nie zajmuje się tak małymi dziećmi! I teraz muszę szukać nowego neurologa i znowu pewnie będzie kolejka na nie wiadomo kiedy!
Zastanawiam się, czy niektórzy ludzie zastanawiają się w pracy, że przez ich złe lub nieświadome zachowanie mogą zrujnować komuś plany, a przynajmniej wyprowadzić z równowagi. Proszę Was, jeśli pełnicie jakąś funkcję to zastanawiajcie się nad konsekwencjami waszych decyzji. Buziaki

4 komentarze:

  1. Tez bym sie wkurzyla...
    Raz mi sie zdarzylo, ze pojechalam na kontrole u pediatry z Bi i tez powiedzieli mi, ze nie ma mnie na liscie. A tutaj wpisuja cie w komputer, daja wizytowke z terminem i jeszcze dzwonia dzien wczesniej, wiec o pomylce nie ma mowy. Ale bylam wkurzona, jak zasapana dojechalam z marudzacym niemowleciem, a oni zdziwieni mowia, ze nie umawialam sie na wizyte!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroki polskiej służby zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No masakra! Dobrze, że do gina chodziłam prywatnie, bo bym w państwowej służbie zdrowia mogła z nerwów urodzić przed terminem

    OdpowiedzUsuń
  4. Państwowo się leczyć rzeczywiście jest ciężko...

    OdpowiedzUsuń