wtorek, 10 listopada 2015

-49 % w Rossmanie

Hej!
Dawno mnie nie było. Powody te same co zwykle. Dużo pracy i różnych obowiązków. A wieczorami jak siadam to chcę się tylko odmóżdżać przed telewizorem.
Ostatnio miałam w ogóle jakieś załamanie jesienne. To pewnie przez tą pogodę oraz brak męża w domu. Nie ma go już dwa miesiące. Ostatnio też był tylko dwa dni. I to jest zdecydowanie za mało. Teraz zobaczymy się dopiero w Święta Bożego Narodzenia, czyli nie będzie go 3 miesiące. Nie wiem jak ja to wytrzymam. Jaśkowi jest źle. Ciągle mówi o tacie. A ja wtedy jeszcze bardziej się przygnębiam.Mieliśmy jechać do M. przed Świętami ale pewnie nie pojedziemy, bo nie uda mi się wyrobić dowodu dla młodego. M musi być przy tym obecny. Plan był taki żebyśmy jechali (lecieli) do M tydzień przed Świętami. Porobili jakieś zakupy i razem wrócili na Święta do domu. Ale pewnie będziemy czekać na niego.
Postanowiłam przerwać tą jesienną szarugę za oknem i w sercu i przy okazji zakupów do domu zachęcona przez wiele blogów udałam się do Rossmana. Nie kupowałam już sobie żadnych kosmetyków kolorowych długo, bo wszystko mam a kupuję tylko jak mi się coś skończy. Rzadko się maluję, przeważnie w niedzielę oraz jak gdzieś jadę, np do znajomych czy lekarza. Na zakupy rzadko się maluję.  I wiem, że na prawdę nic nie potrzebowałam. Obyło by się bez tych rzeczy. Jednak chciałam sobie sprawić przyjemność.Tak po prostu.
Kupiłam sobie kilka rzeczy, które na pewno wykorzystam:
1. Maybelline Gel Eyeliner  black noir- kosztował normalnie 34,79zł a ja dałam 17,75  zł. Kiedyś miałam eyeliner w słoiczku z elfa i byłam bardzo zadowolona. Zobaczymy jak ten się spisze?
2. Cień Loreal Paris -kremowy nr 201 Nude. Jest to kremowy cień z lekkimi brokatowymi drobinkami. Jednak nie są jakieś nachalne.  Kolor też jest taki neutralny. Takie ostatnio lubię. Zobaczymy. Kosztował normalnie 39,99 a ja dałam 20,39. Jak za jeden cień to ogólnie drogo. Jednak spróbuję czy warto inwestować w porządne firmy czy lepiej kupić całą paletkę ale tańszych cieni.
3.Rimmel tusz wake me up. Tusz ma dodawać objętości. Kosztował normalnie 34,99 zł a ja dałam za niego 17,84 zł. Jak na tusz to cena spoko. Jak by vył po tyle w cenie regularnej to bym kupowała częsciej.
4.Co do ust to w zeszłym tygodniu kupiłam tylko błyszczyk MaxFactor nr 60 Polished Fuchsia. Skończył mi się ostatnio jeden z moich ulubionych błyszczyków z Vipery i ten z MaxFactora ma bardzo podobny kolor. Dlatego go kupiłam. Jakoś szminek nie używam a mam kilka i nie mogę ich wykończyć. I dopóki ich nie skończę to nie kupię nic nowego. Tak postanowiłam. Zajmie mi to chyba kilka lat. Błyszczyk kosztował normalni 31,99 a j a dałam 20zł.


A wy co kupiłyście/kupiliście? Czy nie kupujecie nic gdy są takie akcje promocyjne?

Jeszcze jedna rzecz jaka mnie zdenerwowała to fakt, że ludzie dostają jakiegoś szału jak są promocje. Pchają się jak nawiedzeni. I nie patrzą gdzie odkładają kosmetyk. A najgorsze, że niektóre laski zamiast testować testery otwierają nowe produkty. Helloł? Wtf? Nie wiem czy nikt tego nie może kontrolować? Potem chcesz kupić taki cień np a jakaś lala zrobiła w nim dziurę swoim paznokciem?!
W ogóle wydaje mi się, że tyle kosmetyków i pędzli do makijażu wystarczy. Jak sądzicie? Nie rozumiem jak znane vlogerki mające po kilka szuflad kosmetyków kolorowych wykorzystują je? Pewnie jednej trzeciej nie zużyją?

sobota, 24 października 2015

Zepsuł się!

Hej!
No jasny szlag mnie zaraz trafi! Chciałam zrobić sobie na jutro na śniadanie koktajl. Wszystko ładnie, pięknie. Włączam blender. Małe P-Y-K. I nie działa! Wyłączam.Włączam i tak chyba z 10 razy! No i wiedziałam, że tak będzie. Zepsuty. Chyba się przepalił.
Szukam pośpiesznie gwarancji-jak już znajduję po prawie godzinnym poszukiwaniu to się okazuje, że minęła w maju! No szlag! Ten blender to było moje marzenie. Kosztował 370 zł i troszkę czasu mi zajęło zanim go kupiłam. A zepsuł się tak szybko. Z początku go używałam rzadko. Jednak ostatnio od jakiegoś roku to codziennie lub co drugi dzień. Jednak co ma być do wszystkiego -jest do niczego. Najpierw chciałam blender tylko do koktajli. Jednak stwierdziłam, że może już taki konkretny. No i kupiłam ten. No i miał robić wszystko:kruszyć lód, miksować ciepłe, zimne, siekać, ciąć. Próbowałam wszystkiego ale po jakimś czasie noże i pudełko do siekania i cięcia oraz kruszenia się zepsuło. Nie można było kruszyć lodu, bo nóż nie dawał rady i przekręcał się na siłę. Po czym się zdarł i już nie działał. Po jakimś czasie drugie pudełko i noże to samo. Został tylko blender ręczny no ale i ten teraz wyzionął ducha, jak powiedziałby to Tomek od Słonia :"popełnił samobójstwo".
Tak więc zmiksowałam koktajl mikserem. Nie do końca się udało. Jednak dobrze, że wersja była z truskawek i mango.
Jedyne co zostało z blendera to ten dzbanek na koktajl.
Także muszę kupić sobie nowy blender. Ale tym razem chyba kupię tylko taki do koktajli. Kurcze a niedawno były takie w Biedronce i nie drogie. Nawet oglądałam, ale stwierdziłam, że mój jeszcze ok to po co kolejny. I wykrakałam.
A jakiś miesiąc temu "samobójstwo popełnił" mikser. Kupiłam nowy. Ale tamten przynajmniej swoje przeszedł, odsłużył, bo miałam go już 11 lat. I była to nagroda w szkolnym konkursie w 3 klasie technikum.
Możecie mi polecić jakiś blender do koktajli, nie drogi, żeby przynajmniej się zwrócił.

wtorek, 20 października 2015

Shane wirkes - house practise

Hej!
Czuję się słaba. Jestem słaba i samotna. Nie radzę sobie z tym. Wkurwiam się na siebie. Wkurwiam się na Jaśka. Ostatnio on przeze mnie coraz bardziej obrywa. Jednak maska jest. Udaję twardą. Bo co?Nie powiem Mirkowi, żeby wracał. Sama wiem, że jakby wrócił to lepiej by nie było. A pewnie gorzej. Do dupy. I jeszcze ta piosenka-rozwaliła mnie. Sama się nią katuję, włączając raz po raz od nowa. Może jak się wyryczę to mi pomoże.