sobota, 28 grudnia 2013

Święta jakby nie święta.

Hejka!
Jakoś w te święta nie czułam jakby one w ogóle były. Kolację przygotowałam sama ale musiałam czekać na męża do 19. Ubrałam się ładnie i wymalowałam, bo myślałam, że pojedziemy na pasterkę. Jednak mój mąż stwierdził, że mu się nie chce. Więc strzeliłam focha i poszłam spać o 23. W I dzień Świąt jechaliśmy do cioci M. do Gdańska Osowy. Tam spędziliśmy cały dzień. Jasiu dostał masę prezentów. My też co nieco dostaliśmy. W drugi dzień świąt jechaliśmy jednak do teściów. Nie byliśmy tam od 1 listopada i powiem Wam, że w ich przypadku to nam tylko wychodzi na dobre. Przynajmniej starali się nas nie denerwować. Był tam też brat M. z żoną . Od nich Jaś dostał klocki Wader. A od dziadka dostał komplet : czapkę i szalik. Od babci nic. Smutne, ale prawdziwe. Oni pewnie myślą, że mamy kasy po uszy. Wyjechaliśmy po 3 godzinach od nich bo nie było tematów. I powiem Wam, że teraz chyba takie wizyty będą wchodziły w grę.  
Od męża nie dostałam prezentu. Smutno mi było trochę, ale pocieszam się, bo dał mi na kosmetyczkę jakoś tydzień przed świętami byłam. Wolę takie prezenty jakie sama sobie wybiorę niż coś nie trafionego. Lub po prostu kasę. Jak będę miała urodziny poproszę wszystkich o kasę. I pójdę do kosmetyczki za to.
Sama kupiłam sobie w prezencie pralkę i nowy ciepły koc.
W końcu czas poświęcony na pranie w wirowej mogę poświęcić Jasiowi. I aż dziwnie się czuję z tym. Mam teraz mnóstwo wolnego czasu dzięki temu. A tak prałam raz na tydzień i zajmowało to mi cały dzień. A następnego dnia nie mogłam wstać z łóżka. Tak bolał mnie kręgosłup.
Teraz mam wolne do Nowego Roku, drugiego idę do pracy i znów weekend. Aż się boję jak później się wdrożę do trybu pracy. I Jaś nie będzie chciał zostawać znowu beze mnie. 

piątek, 20 grudnia 2013

wtorek, 17 grudnia 2013

Świąteczny szał!

Widzę na wszystkich blogach szał świąteczny.
Wszystkie z Was piszą o tym co mają za plany, jakie listy prac i zadań, tudzież zakupów. Jednak ja w tym roku postanawiam, że nie będę szaleć. Przecież w Święta chodzi o to, aby być jak najbliżej siebie. Owszem prezenty i jedzenie też są ważne. Jednak ja co roku się urabiam. Robię Wigilię tylko dla nas, ale poza tym jakieś sałatki i inne sprawy jakby goście zjechali w pierwsze i drugie święto. A w tym roku chrzanię wszystko. Mimo, iż lubię swoje ciasta to postanowiłam kupić wszystkie. Zrobię tylko karpia, pierogi kupię, barszcz z butelki, uszka kupione. Może zrobię sałatkę warzywną. Bigos zrobię już w weekend, bo im dłużej stoi tym lepszy. Nic więcej nie mam zamiaru robić. Przygotuję to wszystko rano i po południe chcę mieć wolne, żeby usiąść do kolacji i się nie krzątać. A jak przyjadą goście to podam im to co zostanie i tyle. O ile ktokolwiek się zjawi. Bo tak w ogóle to mam plan że w I  Święto wyjeżdzamy do cioci męża a w II do teściów.