wtorek, 17 lutego 2015

Nóż w plecy- kolejny raz

Hej!
Dziś dzień niby jak co dzień. Wstałam. Śniadanie. Sprzątanie, mycie naczyń. Pójście z Jasiem na dwór. Dziś wzięłam go ze sobą do lasu. Jest cieplej i chodzę obcinać gałęzie na opał na zimę. Roboty jest masa to i postanowiłam szybciej się za to zabrać co by całe lato nie siedzieć w lesie. Choć pewnie i tak będzie to nieuniknione. Tyle jest tego drzewa. Codziennie wyrabiam gdzieś jeden wóz. To z 50 takich wozów będzie. Jak nie więcej.Ale lubię to robić. To mnie uspokaja. A w szczególności latem. W lesie jest mega przyjemnie. Ptaki śpiewają. Można się wyciszyć.A mi to będzie teraz bardzo potrzebne.Otóż wyrabiając to drzewo przyjechał listonosz i przywiózł mi list z sądu. Od razu wiedziałam co to. Spodziewałam się tego. Jednak aż do końca myślałam, że może jednak nie.
Długo nie mogłam się otrząsnąć. I myślałam czy to tu zapisać. Jednak piszę. Bo to tak jakby mój pamiętnik dla Jasia. Jakbym kiedyś nie mogła mu opowiedzieć o moim życiu to poczyta.
Pytacie: "No i co było w tym liście z sądu?"
Otóż wezwanie na rozprawę z powództwa moich dwóch braci K i K o ustalenie spadku po moim zmarłym ojcu. Wypadliście z kapci? No ja też lekko wyszłam z siebie i stanęłam obok. Bo o jakim spadku mówimy? Mój ojciec zapisał mi gospodarstwo i dom 19 lat temu. Ja miałam wtedy 11 lat. Byłam dzieckiem. Wszyscy z mojego rodzeństwa mieli wtedy skończone po 18 lat. Tylko jeden K nie miał. Ja już z M od 9 lat gospodaruję. Płacę rachunki, wyrabiam drzewo. Mimo, że część z nich tu mieszka jeszcze a część do niedawna i za nic nie płacili i nie płacą. To ja się pytam co ja mam im dać? Za co? Za to, że jak mój ojciec umarł na wskutek choroby i tego że nie brał kilka lat leków oni złożyli zawiadomienie na policji o tym, że chciałam go niby zabić i że to moja wina, że umarł? Czy za to, że mieli w dupie jego jak był chory. Jeszcze przyjechali i się nad nim wydzierali. Jeden brat nawet groził mu że teraz mu wje..... tak jak on nas bił jak byliśmy mali.
Wychodzą z tą sprawą na podstawie zachowku po śmierci ojca, który niby nie sporządził testamentu. Ja jestem głupia z tego wszystkiego. Nie rozumiem tego prawniczego bełkotu. Jeśli ktoś z Was się zna- to proszę o odpowiedź.
Wiem natomiast jedno. Ich celem jest zniszczyć mnie wewnętrznie jako człowieka. Próbują też narazić mnie na koszty prawnika i inne związane z tymi sprawami abym nie zaczęła budowy domu.Jestem tego pewna. Chcą żebym mieszkała w tym domu co teraz w tym jednym  pokoju i płaciła za nich rachunki za prąd, śmieci,wywóz ścieków, wyrabiała ogrzewanie.    Ale się nie dam. I albo ja wygram albo oni. Jeśli oni to nie będę już wierzyć w żadną sprawiedliwość na tym świecie.
Pierwsza rozprawa jest 4 kwietnia i do tego czasu muszę się przygotować. Wiem jedno- sama sobie jestem winna. Dałam im sobie wejść na głowę. A że jestem najmłodsza traktują mnie nadal jak małe dziecko, które można po swojemu ustawiać. Ale albo przegram albo zawezmę się i w końcu ureguluję tą całą sytuację. Może jak zaczną za siebie płacić to przejrzą na oczy. Bo tak od nadmiaru pieniędzy chodzą po tych policjach i sądach. Wpłacają kasę to papier każdy wniosek przyjmie. Bo papier cierpliwy. Jeśli wiecie o co mi chodzi. Dobra. Na tyle tych wynurzeń. Idę ćwiczyć. Muszę rozładować tę całą złość i frustrację!

8 komentarzy:

  1. Nie wiem co napisać... Współczuję bardzo i przykro czytać, że własna rodzina robi Tobie takie rzeczy :( Trzymaj się Ewa, jesteś dobrym człowiekiem i to dobro wróci do Ciebie, mocno w to wierzę. Trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś do tej pory staram się być dobrym człowiekiem, nie kazałam im płacić, bo jedna siostra ma chore dziecko-moją chrześnicę, druga bardzo choruje i mi pomaga jak ją poproszę, żeby coś zrobiła. Ojca myłam, podnosiłam, mimo, że mnie wyzywał od cielnych krów jak byłam w ciąży. Mamą się zajmuję jak mogę, gotuję jej obiady,jadę do lekarza. Kiedyś dokładała mi się do prądu, ale od dawna od niej nie biorę, mimo, że wiem, że nam ciężko i budowa domu się znów odciągnie. A dobro jakoś nie wraca. Ciągle po dupie dostaję!

      Usuń
    2. Ewa, wiem, przecież wiem i nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak jest Ci ciężko i sama jestem zła, że Ciebie to spotyka, taką wspaniałą i dobrą osobę :(

      Usuń
    3. No widzisz Brydźka- więc nie idź tą drogą i nie bądź dobra dla ludzi, bo i tak po dupie dostaniesz.

      Usuń
  2. Jeśli Twój tata nie zostawił swojej ostatniej woli tj. Testamentu wtedy mamy do czynienia z dziedziczeniem beztestamentowym sądowym ustalrniem spadku. Mówiąc szczerze to nie wiem jak to się ma do sytuacji przepisanej przez ojca gospodarki. W najgorszym wypadku mogą oni walczyć o prawo do zachowku, czyli 1/4 należnego im spadku. Może jutro uda mi się znaleźć coś więcej na ten temat ale myślę że niestety wynajęcie prawnika zajmującego się sprawami spadkowymi byłoby dobrym pomysłem.
    Pozdrawiam i współczuję rodzinki 😕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziękuję za dobre słowo! No własnie o ten zachowek się starają ale to jest możliwe tylko gdy zmarł jeden z rodziców i nie zostawił testamentu. A u nas nie zostawił, bo wcześniej wszystko zapisał, to z czego miał zostawić. Dla mnie to bez sensu.

      Usuń
    2. Ewa, nie widzę dokumentów, więc dużo nie powiem. Ale z tego co piszesz tata przekazał Tobie gospodarstwo poprzez darowiznę. W tym przypadku rodzeństwu przysługuje zachowek. Ewa odezwij się na e-mail. Opiszesz trochę dokładniej sytuację i na tyle na ile mogę to Tobie pomogę. Kończę w tym roku prawo, więc trochę orientuję się w przepisach i być może uda mi się choć trochę pomóc.

      Usuń
  3. Coś o darowiźnie i zachowku
    http://www.infor.pl/prawo/spadki/zachowek-i-dzial-spadku/273762,Ekspert-radzi-Darowizna-a-zachowek.html

    OdpowiedzUsuń