Hej!
W poprzedni weekend nasi znajomi zaprosili nas na wspólne spędzenie niedzieli.Kuzyn M. z żoną. Ich synek jest 3 miesiące młodszy od Jaśka. Pojechaliśmy do "Doliny Charlotty" . To jakieś 80 km od nas. Wyjechaliśmy o 11.30. Jaś zasnął od razu po wyjeździe. Tomek nie zasnął. Po przyjechaniu na miejsce poszliśmy do zoo a potem płynęliśmy łodzią-barką wokół wysepek z dzikimi zwierzętami.
Jaś był zadowolony i zainteresowany bardzo zwierzętami. Na żubra powiedział, że to słoń. Jak płynęliśmy łodzią przypomniał sobie o tacie. I ciągle dopytywał kiedy tata do nas przyjdzie? Musiałam się nie lada natrudzić, żeby mały zmienił obiekt swoich westchnień. Zagadałam go o rybach. Musiałam znów tłumaczyć, że tata w pracy jest i że jak tata przyjedzie to pojedziemy tam z tatą.Tomek przez to że nie spał w samochodzie marudził i musieliśmy jechać. Ale mimo wszystko było fajnie. Tylko szkoda, że taty z nami nie było. Mi też tak jakoś dziwnie. Bo zawsze jak gdzieś wyjeżdżaliśmy to razem. Jakieś takie dziwne uczucie samej spędzać niedziele.
piątek, 7 sierpnia 2015
środa, 29 lipca 2015
Odpampersowywanie
Hej!
Dziś chciałam popełnić post o całkiem innym temacie jakie u mnie ostatnio panują. Otóż o naszym pożegnaniu z pampersem.
Mieliśmy kilka podejść do tego tematu z Jaśkiem. Kupiłam nocnik
- taki zwykły i myślałam, że nic prostszego tylko posadzić dziecko i już załapie i będzie po jednym razie sam siusiał. A tu zonk! Jaś nie polubił się z nocnikiem. I mimo, że kilka dni go sadzałam i wręcz trzymałam żeby siedział nigdy nic nie zrobił. Poddałam się, bo gdy schodził z nocnika sikał na podłogę lub gdzie popadło. Stwierdziłam, że moment skończenia dwóch lat to może za szybko. Jednak po miesiącu miałam już dość! Zrobiło się ciepło i Jaś dużo pił, dużo sikał! Dziennie nawet 8 pampersów zużywał. I to ciągłe chodzenie z ogrodu do domu w celu przebrania. Byłam u znajomej. Ona chwaliła mi się jakimś nocnikiem za 80 zł niby lepszym, bo dla chłopców taki specjalny. Jednak ja już jeden motywujący z melodyjką mam i szkoda mi kasy było na kolejny. Na szczęście rozum przemówił i nie kupiłam.
Po jakimś czasie były w Biedronce takie nakładki na sedes i podstawki. Jakoś na dzień dziecka chyba to akurat było. Kosztowało mnie to 32 zł a podest zawsze można wykorzystać też do zlewu i mycia rąk. Wzięłam bez wahania.
I opłacało się. Jaś sam sobie to zaniósł do łazienki, posadziłam go, zrobił nawet troszkę siku. Ale najbardziej spodobało mu się spłukiwanie wody. Nie zawsze zdążył mi powiedzieć, że chce siusiu. Sikał w spodnie. Jednak byłam nie ugięta. Postanowiłam się nie poddawać, bo nie mam zamiaru do 3 lat mu kupować pampersów. I tak po tygodniu czy nawet dwóch sikania w gacie Jaś zakumał o co biega i teraz sam woła. Gorzej z tą grubszą sprawą. Ona nadal ląduje w gaciach! Jaś woła i owszem ale szkoda, że dopiero jak już zrobi. Nie wiem jak go odnauczyć. Jedna znajoma powiedziała mi, żeby go cały dzień zostawić z kupą w gaciach. Jednak nie mam serca. Wierzę, że jest jakiś sposób i na to! Macie jakieś pomysły? A jak to było u Was?
Buziaki!
Dziś chciałam popełnić post o całkiem innym temacie jakie u mnie ostatnio panują. Otóż o naszym pożegnaniu z pampersem.
Mieliśmy kilka podejść do tego tematu z Jaśkiem. Kupiłam nocnik
- taki zwykły i myślałam, że nic prostszego tylko posadzić dziecko i już załapie i będzie po jednym razie sam siusiał. A tu zonk! Jaś nie polubił się z nocnikiem. I mimo, że kilka dni go sadzałam i wręcz trzymałam żeby siedział nigdy nic nie zrobił. Poddałam się, bo gdy schodził z nocnika sikał na podłogę lub gdzie popadło. Stwierdziłam, że moment skończenia dwóch lat to może za szybko. Jednak po miesiącu miałam już dość! Zrobiło się ciepło i Jaś dużo pił, dużo sikał! Dziennie nawet 8 pampersów zużywał. I to ciągłe chodzenie z ogrodu do domu w celu przebrania. Byłam u znajomej. Ona chwaliła mi się jakimś nocnikiem za 80 zł niby lepszym, bo dla chłopców taki specjalny. Jednak ja już jeden motywujący z melodyjką mam i szkoda mi kasy było na kolejny. Na szczęście rozum przemówił i nie kupiłam.
Po jakimś czasie były w Biedronce takie nakładki na sedes i podstawki. Jakoś na dzień dziecka chyba to akurat było. Kosztowało mnie to 32 zł a podest zawsze można wykorzystać też do zlewu i mycia rąk. Wzięłam bez wahania.
I opłacało się. Jaś sam sobie to zaniósł do łazienki, posadziłam go, zrobił nawet troszkę siku. Ale najbardziej spodobało mu się spłukiwanie wody. Nie zawsze zdążył mi powiedzieć, że chce siusiu. Sikał w spodnie. Jednak byłam nie ugięta. Postanowiłam się nie poddawać, bo nie mam zamiaru do 3 lat mu kupować pampersów. I tak po tygodniu czy nawet dwóch sikania w gacie Jaś zakumał o co biega i teraz sam woła. Gorzej z tą grubszą sprawą. Ona nadal ląduje w gaciach! Jaś woła i owszem ale szkoda, że dopiero jak już zrobi. Nie wiem jak go odnauczyć. Jedna znajoma powiedziała mi, żeby go cały dzień zostawić z kupą w gaciach. Jednak nie mam serca. Wierzę, że jest jakiś sposób i na to! Macie jakieś pomysły? A jak to było u Was?
Buziaki!
poniedziałek, 27 lipca 2015
Ogród-aktualizacja
Namiot Jąśka
Ja wykorzystam nawet jakąś rurę
Tutaj pomysł zaczerpnięty z zszywka.pl Kwiaty w starych butachMoja praca-dziś już wszystko wysypane tłuczniem
Super sprawa-krzesło brazylijskie z Biedry za 35 zł
Hortensja zdobyczna-ale coś mi się z nimi dzieje i z tymi moimi i zdobycznymi. Mają jakby poparzone liście i schną. Może wiecie co to?
Żółte lilie rozrastają się na całego
O tu widać że coś się dzieje z hortensją
W końcu mamy porządny basen! Po moich zeszłorocznych przygodach z basenami z Biedronki- i ciągłym ich klejeniem i pompowaniem i laniem wody już nie musimy się martwić-chyba! Mam nadzieję, że ten wydatek to na dobrych kilka lat!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













Tawułki- w tym roku pięknie zakwitły






