Hej!
Wiem, że dawno mnie nie było, ale 25.06. zmarł mój ojciec. Cała procedura i pogrzeb spadł na mnie, stąd brak czasu. Zaglądałam na Wasze blogi wieczorami ale tylko po to by się odstresować, czymś innym zająć myśli.
Ojciec zmarł w szpitalu. Był już podłączony ostatnio pod tlenem i samymi kroplówkami. Mieliśmy już załatwiony transport do ZOL-u ale w piątek stan się pogorszył, wdała się infekcja układu moczowego i we wtorek nastąpił zgon. Jeszcze w poniedziałek byłam u niego z siostrą, gdyż byłyśmy pewne że się poprawi. Ale niestety.
Moja rodzinka oczywiście zrobiła mi wielką aferę, że to moja wina, że zmarł. Ponoć opiekowaliśmy się nim tak, że lepiej by wyszedł na tym jakby leżał na chodniku . Jednak najłatwiej jest oceniać kogoś jak się samemu nic nie zrobiło. Co do pogrzebu też nikt się nie zainteresował. A potem tylko pretensje, że sama podjęłam wszystkie decyzje. Ale to już temat na osobnego posta. Mam nadzieję, że wieczorem go skrobnę. A tymczasem miłego dnia.
piątek, 5 lipca 2013
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Truskawkowe ciastko
Hej!
Weekend był wyczerpujący. Mieliśmy gości, a jeszcze Jaś mi się znowu zakatarzył. W piątek i sobotę byliśmy w tzw. "rozjazdach" i podejrzewam, że to przez to. Wiadomo: pogoda parna, w samochodzie ciepło, jak wyszliśmy to zawiało, gdzieś przewiało i tyle. Skutek :Jaś zakatarzony, a ja zmęczona.Sama mam zapchane zatoki i się źle czuję a jeszcze teraz jego odciągać Fridą i w nocy go tulić, bo biedaczek się budzi jak nie może już oddychać i płacze wniebogłosy. Niby to dobrze, że płacze, bo przez łzy rozrzedza się wydzielina w nosku. Ale serce matki pęka. Nie wiem jak bym sobie poradziła jakby on był bardziej chory. Podziwiam niektóre matki, których maleństwa po szpitalach muszą jeździć wkółko. Dziś byłam z Jaśkiem w Słupsku na badaniu bioderek. Wszystko OK. I moim zdaniem to jest żenada, że trzeba jechać ok 100 km w jedną stronę na 5-cio minutowe badanie. Mój mąż ledwo zdążył skorzystać z toalety a my byliśmy już załatwieni! Potem byliśmy u lekarza z tym katarkiem. Bo ja tam wolę dmuchać na zimne. Jak już byliśmy po drodze to lepiej wejść, niż potem się martwić. Lekarz stwierdził, że "nie ma co panikować"!!!! A ja mu na to, że nie panikuję, tylko martwię się o swoje dziecko. Tym bardziej, że lekka gorączka wczoraj była. Zapisał kropelki i coś na wzmocnienie i tyle. Ale ważne że go osłuchał, bo mały kaszlał, ale to chyba tylko przez tą wydzielinę spływającą po gardle.
Mój maż pojechał do teściów coś tam naprawiać w samochodzie i mam nadzieję, ze przywiezie mi truskawki, co będę mogła robić weki i dżemy. Uwielbiamy truskawki! Zawsze zimą, do obiadku, zajadamy się kompotami. No i dżemy do naleśników! Mmmmm! Pycha!
Moja trzepnięta siostra ma u nas na polu truskawki, dość dużo, ale nie mam zamiaru od niej brać, tym bardziej kupować. Mogłabym sobie swoje zasadzić, ale widzę ile pracy to kosztuje teściową. Siedzi i wkółko pieli te chwasty, a zyski to nie są jakieś oszałamiające. Więc ja wygodzińska(mam dość roboty w gospodarstwie) wolę sobie kupić. Może jak postawimy już dom to zrobię sobie ogródek, coby Jaś mógł biegać po świeże owoce i warzywa.
Upiekłam też biszkopt! Czekam teraz na truskawki i zaleję to galaretką! Pycha! Uwielbiam!
NO i długo nic nie piekłam. Trzeba nadrobić.
Z innych wieści dziś mieli ojca zawieźć do Zakładu Opiekuńczego, ale wdała się infekcja ogólnoustrojowa i teraz nie wiadomo. Jego stan jest zły i nie wiadomo czy przeżyje.
Weekend był wyczerpujący. Mieliśmy gości, a jeszcze Jaś mi się znowu zakatarzył. W piątek i sobotę byliśmy w tzw. "rozjazdach" i podejrzewam, że to przez to. Wiadomo: pogoda parna, w samochodzie ciepło, jak wyszliśmy to zawiało, gdzieś przewiało i tyle. Skutek :Jaś zakatarzony, a ja zmęczona.Sama mam zapchane zatoki i się źle czuję a jeszcze teraz jego odciągać Fridą i w nocy go tulić, bo biedaczek się budzi jak nie może już oddychać i płacze wniebogłosy. Niby to dobrze, że płacze, bo przez łzy rozrzedza się wydzielina w nosku. Ale serce matki pęka. Nie wiem jak bym sobie poradziła jakby on był bardziej chory. Podziwiam niektóre matki, których maleństwa po szpitalach muszą jeździć wkółko. Dziś byłam z Jaśkiem w Słupsku na badaniu bioderek. Wszystko OK. I moim zdaniem to jest żenada, że trzeba jechać ok 100 km w jedną stronę na 5-cio minutowe badanie. Mój mąż ledwo zdążył skorzystać z toalety a my byliśmy już załatwieni! Potem byliśmy u lekarza z tym katarkiem. Bo ja tam wolę dmuchać na zimne. Jak już byliśmy po drodze to lepiej wejść, niż potem się martwić. Lekarz stwierdził, że "nie ma co panikować"!!!! A ja mu na to, że nie panikuję, tylko martwię się o swoje dziecko. Tym bardziej, że lekka gorączka wczoraj była. Zapisał kropelki i coś na wzmocnienie i tyle. Ale ważne że go osłuchał, bo mały kaszlał, ale to chyba tylko przez tą wydzielinę spływającą po gardle.
Mój maż pojechał do teściów coś tam naprawiać w samochodzie i mam nadzieję, ze przywiezie mi truskawki, co będę mogła robić weki i dżemy. Uwielbiamy truskawki! Zawsze zimą, do obiadku, zajadamy się kompotami. No i dżemy do naleśników! Mmmmm! Pycha!
Moja trzepnięta siostra ma u nas na polu truskawki, dość dużo, ale nie mam zamiaru od niej brać, tym bardziej kupować. Mogłabym sobie swoje zasadzić, ale widzę ile pracy to kosztuje teściową. Siedzi i wkółko pieli te chwasty, a zyski to nie są jakieś oszałamiające. Więc ja wygodzińska(mam dość roboty w gospodarstwie) wolę sobie kupić. Może jak postawimy już dom to zrobię sobie ogródek, coby Jaś mógł biegać po świeże owoce i warzywa.
Upiekłam też biszkopt! Czekam teraz na truskawki i zaleję to galaretką! Pycha! Uwielbiam!
NO i długo nic nie piekłam. Trzeba nadrobić.
Z innych wieści dziś mieli ojca zawieźć do Zakładu Opiekuńczego, ale wdała się infekcja ogólnoustrojowa i teraz nie wiadomo. Jego stan jest zły i nie wiadomo czy przeżyje.
czwartek, 20 czerwca 2013
Taka pogoda a ja ?????
Hej!
Nie wiem jak to możliwe ale mnie nieszczęścia chyba szczególnie sobie ostatnio ulubiły.
Nie dość, że tyle pechów i problemów to jeszcze zachorowałam. Mam zapchany nos i boli mnie gardło. Dziś jeszcze nawet kaszel dostałam. No nie wiem. Taka pogoda a ja muszę być chora!!!!Najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i spała cały dzień ale o tym nie ma mowy. Nie teraz. Mam nadzieję, że z tego nie rozwinie się nic gorszego. Mirka ciocia namówiła mnie na zjedzenie loda. Bo niby lód na chore gardło ma pomagać. Ja to łyknęłam i teraz mam. Gardło boli mnie jeszcze bardziej. Macie jakieś sprawdzone sposoby na chorobę w takie ciepło??? Piłam sok z malin na ciepło ale po tym to się strasznie pocę. A pogoda sama w sobie sprzyja poceniu. Najgorszy ten ból gardła. Mam nadzieję, że Jaś mi znowu nie zachoruje! Bo jeszcze nawet nie odpoczęłam po tym jego ostatnim katarze.
Marzy mi się morze. Rok temu byliśmy kilka razy. W tym roku to się pewnie nie da. Jaś źle znosi podróże w upalne dni. A jak będzie zimno to też nie za ciekawie nad morze jeździć. Chociaż troszkę zdrowego powietrza by się przydało.
A wy? Jeździcie z maluszkami nad morze? I jak sobie radzić w te ciepłe dni z dzieckiem tak aby nie zachorowało?
Nie wiem jak to możliwe ale mnie nieszczęścia chyba szczególnie sobie ostatnio ulubiły.
Nie dość, że tyle pechów i problemów to jeszcze zachorowałam. Mam zapchany nos i boli mnie gardło. Dziś jeszcze nawet kaszel dostałam. No nie wiem. Taka pogoda a ja muszę być chora!!!!Najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i spała cały dzień ale o tym nie ma mowy. Nie teraz. Mam nadzieję, że z tego nie rozwinie się nic gorszego. Mirka ciocia namówiła mnie na zjedzenie loda. Bo niby lód na chore gardło ma pomagać. Ja to łyknęłam i teraz mam. Gardło boli mnie jeszcze bardziej. Macie jakieś sprawdzone sposoby na chorobę w takie ciepło??? Piłam sok z malin na ciepło ale po tym to się strasznie pocę. A pogoda sama w sobie sprzyja poceniu. Najgorszy ten ból gardła. Mam nadzieję, że Jaś mi znowu nie zachoruje! Bo jeszcze nawet nie odpoczęłam po tym jego ostatnim katarze.
Marzy mi się morze. Rok temu byliśmy kilka razy. W tym roku to się pewnie nie da. Jaś źle znosi podróże w upalne dni. A jak będzie zimno to też nie za ciekawie nad morze jeździć. Chociaż troszkę zdrowego powietrza by się przydało.
A wy? Jeździcie z maluszkami nad morze? I jak sobie radzić w te ciepłe dni z dzieckiem tak aby nie zachorowało?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
