Hej!
Nowy Rok, nowe rozdanie, nowe siły. Pewnie u większości z Was tak właśnie się zaczął ten nowy rok. Macie pełno postanowień?
Ja nie. Okres przed Świętami i po nich był dla mnie bardzo morderczy. Jaś wciąż chory. M przyjechał tydzień przed Świętami i zaczął robić podłogę. Niby fajnie,ale w samą Wigilię jeszcze latalam ze szmatą i sprzątałam. Nawet potraw nie zrobiłam tak jak zamierzałam, bo w tym syfie nie szło. Dopiero jak jakoś posprzątałam to zrobiłam pierogi, barszcz kupiony i uszka i usmazylam karpia. Ania z Jasiem zrobili sałatkę warzywną. Taka nasza Wigilia. Nawet się nie przegraliśmy odświętnie, bo nie było siły. Po kolacji Jasiu rozpakowywanie prezentów. Wszyscy dostali prezenty, bo ja o to zadbałam, tylko o mnie nikt nie zadbał. Poszłam się wykąpać. W pierwsze Święto M bawił się z Jasiem i odpoczywał a ja piekłam ciasta. W drugi dzień spodziewaliśmy się gości więc samymi pieniczkami głupio byłoby poczęstować. Postawiłam na przepisy z książki Lidla sprzed dwóch lat chyba. I wyszło wszystko pysznie, a nawet się zbytnio nie przykładalam. M pomógł mi zrobić jeszcze schab ze śliwką a pomoc polegała na tym że przygotował marynatę. I zrobił ją tylko dlatego,że chciał się nauczyć, żeby sobie w Niemczech zrobić.
Do Sylwestra sprzątałam dalej w domu. Trzeba było powycierać każdy zakamarek, bo pył od szlifowania parkietu był wszędzie osiadł nawet na ścianach i jeszcze powoli opada.
Sylwestra spędziłam przed telewizorem sama,bo M sprzątał samochód i pakował się,gdyż w Nowy Rok rano pojechał. I tak u nas to wszystko minęło. Acha zapomniałam dodać, że Jaś wkolko choruje. Przed Świętami dwa tygodnie w domu a po Świętach 3 dni w przedszkolu i znów katar i kaszel.
A ja oczywiście przytylam 3 kg. Ale już się biorę za siebie. Na razie na basen nie jeżdżę, bo zaspy i duży mróz. Boję się,że auto mi odmówi posłuszeństwa i bym musiała iść z buta. Poza tym mama była w szpitalu. A z Ania dzieci na tak długo nie zostawię. Więc na pewno nie uda mi sie schudnąć. Oby tylko nie przytyć.
Prezent na Święta jednak dostałam po Świętach. M miał zamówione i nie zdążył odebrać że względu na ten remont a jak jechal w Wigilię to było zamknięte. Tyle na temat. Ale o tym można by napisać osobny post. Może niedługo napiszę, bo pewna sprawa leży mi na wątrobie.
A teraz trochę zdjęć