poniedziałek, 30 grudnia 2013

LAZY SUNDAY

Hejka!
Pomimo, iż jest godzina 00:47 to ja dopiero teraz siedzę i klikam po Waszych blogach. Postanowiłam stworzyć też posta. O mojej leniwej niedzieli. Otóż leniwa, bo nikt mnie dziś nie odwiedził, nigdzie nie jechaliśmy. Spałam do 10.00. Mój mężny o dziwo ubrał małego i dał mu mleko. Normalnie życzenia świąteczne podziałały. A życzyłam mu, żeby doceniał co ma i spędzał więcej czasu z Nami. Ale ciiiii!!!!
Bo jeszcze wypowiem to w nieodpowiednią godzinę. Potem zrobił jajecznicę. To nic,że naciapał po całym aneksie! To nic, że udawałam, że mi smakuje! Bo dodał za dużo boczku i sam tłuszcz. Ale co tam! Najwyżej dupa większa będzie. Szkoda, cholera, że to w cycki nie idzie tylko w tyłek!
Potem musiałam sprzątać ale to nic. Ważne chęci. Nie chcę go dołować, bo więcej nic nie zrobi. A tak może.....
No jak posprzątałam to uspałam młodego. W sumie sam się uspał! Hehe! Przytulił się do mnie. Pieluszka w dłoń, diduś w buzię i nawet nie chciał mleczka!
A ja postanowiłam, że skoro obiadu nie muszę gotować, bo jest żarcie ze świąt i trzeba je dokończyć to zajmę się sobą. Więc poszłam się umyć, odpowiednie maski na włosy i buzię. Potem make-up. Kawka. Serniczek. I taka mogłaby być każda niedziela.
Pojechaliśmy nawet do Kościoła na popołudnie. Ideologia gender na tapecie podczas kazania. OMG! Once again! Potem podstawowe zakupy dla młodego czyli pampersiochy i mleczko z Biedry!
W mojej biedrze były fajne lakiery do paznokci  BELL AIR FLOW za 5,99 zł/szt. Wzięłam 3 kolorki numerek 55,56,76 .

(Tu miały być zdjęcia ale dziś nie znalazłam, może jutro. Tak poza tym to kolory to morski podchodzący pod zieleń, burgund i ciemny fiolet z drobinkami. Jak znajdę to jutro wstawię fotki.) 

Teraz siedzę i czytam Wasze blogi, staram się pisać Spamy jak to czytam u Marty. Winko oczywiście jest. Zrobiłam sobie też manicur na tyle na ile umiem tymi właśnie nowymi lakierami i czekam aż wyschną! Mam specjalny wysuszacz, ale chyba jest do d.... bo tak siedzę już pół godziny a paznokcie jeszcze mokre. Przynajmniej jest pretekst żeby siedzieć i skrobać tu do Was.
Podsumowując : OBY WIĘCEJ TAKICH NIEDZIEL!

sobota, 28 grudnia 2013

Święta jakby nie święta.

Hejka!
Jakoś w te święta nie czułam jakby one w ogóle były. Kolację przygotowałam sama ale musiałam czekać na męża do 19. Ubrałam się ładnie i wymalowałam, bo myślałam, że pojedziemy na pasterkę. Jednak mój mąż stwierdził, że mu się nie chce. Więc strzeliłam focha i poszłam spać o 23. W I dzień Świąt jechaliśmy do cioci M. do Gdańska Osowy. Tam spędziliśmy cały dzień. Jasiu dostał masę prezentów. My też co nieco dostaliśmy. W drugi dzień świąt jechaliśmy jednak do teściów. Nie byliśmy tam od 1 listopada i powiem Wam, że w ich przypadku to nam tylko wychodzi na dobre. Przynajmniej starali się nas nie denerwować. Był tam też brat M. z żoną . Od nich Jaś dostał klocki Wader. A od dziadka dostał komplet : czapkę i szalik. Od babci nic. Smutne, ale prawdziwe. Oni pewnie myślą, że mamy kasy po uszy. Wyjechaliśmy po 3 godzinach od nich bo nie było tematów. I powiem Wam, że teraz chyba takie wizyty będą wchodziły w grę.  
Od męża nie dostałam prezentu. Smutno mi było trochę, ale pocieszam się, bo dał mi na kosmetyczkę jakoś tydzień przed świętami byłam. Wolę takie prezenty jakie sama sobie wybiorę niż coś nie trafionego. Lub po prostu kasę. Jak będę miała urodziny poproszę wszystkich o kasę. I pójdę do kosmetyczki za to.
Sama kupiłam sobie w prezencie pralkę i nowy ciepły koc.
W końcu czas poświęcony na pranie w wirowej mogę poświęcić Jasiowi. I aż dziwnie się czuję z tym. Mam teraz mnóstwo wolnego czasu dzięki temu. A tak prałam raz na tydzień i zajmowało to mi cały dzień. A następnego dnia nie mogłam wstać z łóżka. Tak bolał mnie kręgosłup.
Teraz mam wolne do Nowego Roku, drugiego idę do pracy i znów weekend. Aż się boję jak później się wdrożę do trybu pracy. I Jaś nie będzie chciał zostawać znowu beze mnie. 

piątek, 20 grudnia 2013