wtorek, 17 grudnia 2013

Chora

Hejka!
I znów mnie dopadła choroba. Wczoraj coś mnie łapało i złapało. Mimo, że szybko cytrynę z miodkiem sobie zrobiłam. Jednak za późno.  No i dziś nie mogłam mówić. Dzieci się śmiały, bo ledwo co chrapałam. No dosłownie. Mam takich brojów  w grupie i jedni wykorzystali tą moją niedyspozycję. Wróciłam do domu to Jasiek jak na złość ma jakiś gorszy dzień. Położyłabym się chętnie do łóżka i spała  do jutra  ale nie da się. Mój mąż też niezbyt pomocny. I jak to jedna z Was pisała i tak robię większość tych rzeczy, które dotychczas a dodatkowo praca. Nie jest lekko. Ale nie jedna kobieta ma więcej na głowie.  I jeszcze nie jesteśmy doceniane.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

PIERWSZA WIZYTA U FRYZJERA

Hejka!
Nie obiecuję, jednak postaram się wrócić do świata blogowego. Brakuje mi tego. Nie będę się tłumaczyć dlaczego mnie nie było, bo wiadomo znów to samo za dużo pracy, brak siły itp, itd.
Obecny temat jak widzicie w opisie.
Nie wiem kiedy obcinać pierwszy raz włoski dziecku??? Moja mama mówi, że nie przed ukończeniem pierwszego roczku przez dziecko. Jaś ma 9 miesięcy i nie ma nie wiadomo jak długich włosków, tzn. nie wygląda jak dziewczynka. Jednak grzywka jest troszkę dłuższa i chętnie bym ją obcięła lekko, bo włoski są normalne a grzywkę to niedługo będę spinać. No głupio to wygląda.
I teraz nie wiem? Poradźcie mi lub podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w tym temacie? Obciąć czy nie?

A jak Wam idą przygotowania przedświąteczne?
Bo ja jakoś w tym roku świąt nie czuję. W zeszłym roku byłam w ciąży i z nudów już 2 tygodnie przed przystroiłam pokój a teraz jeszcze nic.No może nie do końca. Kupiłam w Biedronce fajną girlandę za 29 zł i ją powiesiłam na okno. To takie sople białe. Można na zewnątrz ale ja wolę w środku. Jaś zainteresował się tym żywo. Jednak padły mi baterie w aparacie i nie zdążyłam fotki strzelić.
Może jutro wrzucę coś.

Miłego wieczoru!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

STOP IT !

Hejka!
Zima opanowała nas na amen!
Ja to w ogóle odcięta od świata. Od czwartku nie mieliśmy światła, zasypało  nas. Nie można było wyjechać nigdzie. Dopiero w sobotę mój M. poprosił jednego gościa żeby nam odśnieżył, bo na Gminę nie ma co liczyć w tej kwestii. Mieszkamy na wybudowaniu i ważniejsze, że odśnieżą w wioskach bo tam więcej potencjalnych wyborców. Ale nie o tym!
I tak właśnie jak nas zasypało to ja stanęłam! Powiedziałam STOP IT!
Zaczęłam myśleć. I zdałam sobie sprawę, że w zeszłym roku o tej porze byłam w ciąży, nie pędziłam nigdzie. Zatęskniłam za tym czasem kiedy czułam więź z Jaśkiem i mój mąż też był bliżej nas. A teraz to Jaś już ma 9 miesięcy. Ja ciągle praca. M to samo. Ciągle plany a to by można zrobić, a tamto. I czasami nie mamy czasu w ogóle dla siebie. Może w święta.....
I tak czekam tych świąt..........
Buziaki!