Hej! Jestem od piątku w domu. I powiem Wam,że nie daję rady. Franio pierwszej nocy dał mi popalić. Miał problemy z brzuszkiem i ciągle płakał. W sobotę Jaś mi się rozchorował. Katar i 38,5 gorączki. Ja po operacji. W sobotnią noc jeden i drugi ciągle się budził i płakał. M - zero reakcji. W niedzielę od samego rana jakieś telefony od ciotki,teściowej. Najchętniej by przyjechały oglądać Frania od razu po moim wyjściu ze szpitala. Ja nie dość, że nie wyspana z ciśnieniem siegajacym zenitu. M nie zrobił nawet tego jednego pokoju,bo podłoga była za mokra i parkiet zaczął odchodzić. Godzinę przed cesarką zadzwonił do mnie z pretensjami,że ja wszystko chce na hip hip hura. Takiego mam super męża.
Miał zamontować szafki i zlew u mamy i to zajęło mu dwa dni a jeszcze nie skończył. Wszystko w domu rozpierniczone. W poniedziałek posprzątałam nasz pokój,bo wczoraj była położna. A dziś dalej brudno. Na dodatek pralka mi się zepsuła. Mieliśmy jeszcze jedna starą i M miał z niej wyjąć jakąś część i złożyć z dwóch jedną. Rozkręcił obie i stoją na środku łazienki. Na nową na razie nie ma kasy. Bo meble i Jasia łóżko do zapłaty będą. Wczoraj byłam zarejestrować Frania do lekarza,z Jasiem u lekarza. Potem pozalatwialam wszystkie sprawy papierkowej tj PESEL,meldunek itp. Jaś zaczął troszkę już wariowac w samochodzie,bo było gorąco i M zamiast go uspokoić zaczął gadać,że on już tego nie wy nitrzyma. Serio? On?
Wieczorem Jaś dał mi tak popalić. Nie chciał iść się myć, zaczął mi wyć, w końcu przy myciu tak się rozryczal, wpadł po prostu w histerię. Umylam mu ząbki i zaczął się tak drzeć,że zwymiotował cały obiad. W dodatku od tych rykow Franio się obudził i płakał. Dałam Jasiowi po tyłku za to zachowanie. Ryczał jeszcze bardziej. Jeszcze na koniec powiedział mi, że woli tatę. U mnie ciśnienie narosło do gigantycznych rozmiarów i rozryczalam się sama.
Nie daję rady. Nie umiem się cieszyć z tego, że zostałam mamą.
Jedno szczęście, że udało mi się wywalczyć i karmię piersią. Nie wiem co to dalej będzie. Momentami mam chęć spakować M i niech siedzi w tych Niemczech. Zazdroszczę innym kobietom, które mają wsparcie w mężu. Ja nie mam wsparcia od nikogo. Albo sobie poradzę albo zwariuje.
środa, 14 września 2016
wtorek, 6 września 2016
Jest Franek
Nasz synek Franio. Urodzony 06.09.2016 godzina 12.02
Moje 3630 gram miłości i 54 cm szczęścia. 10 punktów Apgar
Moja kolejna miłość.
poniedziałek, 5 września 2016
Szpital
Hej! Jestem już w szpitalu. Jutro już zobaczę Frania po tej stronie. Stresuje się troszkę, ale co ma być to będzie. Oby było dobrze. Martwię się o to jak M poradzi sobie z Jasiem. Już tęsknię za Jaśkiem. Nigdy się z nim na tak długo nie rozstawalam. Oby jemu było łatwiej. Ma w końcu tatę przy sobie.
Franio podczas dzisiejszego badania miał 3913 g. Zobaczymy jutro jaka będzie jego realna waga. Trzymajcie kciuki
Subskrybuj:
Posty (Atom)

