Hejka!
Nie obiecuję, jednak postaram się wrócić do świata blogowego. Brakuje mi tego. Nie będę się tłumaczyć dlaczego mnie nie było, bo wiadomo znów to samo za dużo pracy, brak siły itp, itd.
Obecny temat jak widzicie w opisie.
Nie wiem kiedy obcinać pierwszy raz włoski dziecku??? Moja mama mówi, że nie przed ukończeniem pierwszego roczku przez dziecko. Jaś ma 9 miesięcy i nie ma nie wiadomo jak długich włosków, tzn. nie wygląda jak dziewczynka. Jednak grzywka jest troszkę dłuższa i chętnie bym ją obcięła lekko, bo włoski są normalne a grzywkę to niedługo będę spinać. No głupio to wygląda.
I teraz nie wiem? Poradźcie mi lub podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w tym temacie? Obciąć czy nie?
A jak Wam idą przygotowania przedświąteczne?
Bo ja jakoś w tym roku świąt nie czuję. W zeszłym roku byłam w ciąży i z nudów już 2 tygodnie przed przystroiłam pokój a teraz jeszcze nic.No może nie do końca. Kupiłam w Biedronce fajną girlandę za 29 zł i ją powiesiłam na okno. To takie sople białe. Można na zewnątrz ale ja wolę w środku. Jaś zainteresował się tym żywo. Jednak padły mi baterie w aparacie i nie zdążyłam fotki strzelić.
Może jutro wrzucę coś.
Miłego wieczoru!
poniedziałek, 16 grudnia 2013
poniedziałek, 9 grudnia 2013
STOP IT !
Hejka!
Zima opanowała nas na amen!
Ja to w ogóle odcięta od świata. Od czwartku nie mieliśmy światła, zasypało nas. Nie można było wyjechać nigdzie. Dopiero w sobotę mój M. poprosił jednego gościa żeby nam odśnieżył, bo na Gminę nie ma co liczyć w tej kwestii. Mieszkamy na wybudowaniu i ważniejsze, że odśnieżą w wioskach bo tam więcej potencjalnych wyborców. Ale nie o tym!
I tak właśnie jak nas zasypało to ja stanęłam! Powiedziałam STOP IT!
Zaczęłam myśleć. I zdałam sobie sprawę, że w zeszłym roku o tej porze byłam w ciąży, nie pędziłam nigdzie. Zatęskniłam za tym czasem kiedy czułam więź z Jaśkiem i mój mąż też był bliżej nas. A teraz to Jaś już ma 9 miesięcy. Ja ciągle praca. M to samo. Ciągle plany a to by można zrobić, a tamto. I czasami nie mamy czasu w ogóle dla siebie. Może w święta.....
I tak czekam tych świąt..........
Buziaki!
Zima opanowała nas na amen!
Ja to w ogóle odcięta od świata. Od czwartku nie mieliśmy światła, zasypało nas. Nie można było wyjechać nigdzie. Dopiero w sobotę mój M. poprosił jednego gościa żeby nam odśnieżył, bo na Gminę nie ma co liczyć w tej kwestii. Mieszkamy na wybudowaniu i ważniejsze, że odśnieżą w wioskach bo tam więcej potencjalnych wyborców. Ale nie o tym!
I tak właśnie jak nas zasypało to ja stanęłam! Powiedziałam STOP IT!
Zaczęłam myśleć. I zdałam sobie sprawę, że w zeszłym roku o tej porze byłam w ciąży, nie pędziłam nigdzie. Zatęskniłam za tym czasem kiedy czułam więź z Jaśkiem i mój mąż też był bliżej nas. A teraz to Jaś już ma 9 miesięcy. Ja ciągle praca. M to samo. Ciągle plany a to by można zrobić, a tamto. I czasami nie mamy czasu w ogóle dla siebie. Może w święta.....
I tak czekam tych świąt..........
Buziaki!
niedziela, 27 października 2013
W końcu chrzciny............ po 8 miesiącach
Hejka!
Długo mnie nie było i wiem, że przez to nie chcecie do mnie zaglądać. Jednak nie mam czasu. Praca i Jaś absorbują mnie na tyle, że nie mam czasu na nic więcej. A jeśli mam chwilkę to wolę się wyspać lub odpocząć.
Jaś rośnie tak szybko! Chcę z nim też spędzić jak najwięcej czasu, żeby jednak wiedział, że ma mamę. A może on mnie wcale nie potrzebuje. A ja jego?! Dziś właśnie było takie kazanie w kościele o tym, że gdyby nie dzieci to rodzice byliby nieszczęśliwi. I zdałam sobie sprawę jak bardzo kocham tego mojego bączka! Nie wiem jak żyłam gdy go nie było. I tak myślę, że ja jestem potrzebna jemu,żeby go kochać i sprawować opiekę ale bardziej potrzebowałam jego. Miałam w sobie takie pokłady miłości, że chyba bym wybuchła. Męża kocham ale wiadomo to nie to samo. Moja rodzinka wiadomo też nie dawała mi nigdy miłości. Rodzice wychowywali bez miłości. Nigdy nie usłyszałam słów "Kocham Cię".
Można by powiedzieć, że wyrosnę na zimną zołzę. Ale ja mam w sobie takie pokłady nieodkrytej miłości. Nawet sobie tego sama nie wyobrażałam.
Cieszę się, bo miłość do Jaśka każe mi codziennie wstawać, mimo, iż zimno na dworze. Idę do pracy z radością. Dzieci w pracy też dają mi dużo radości. Nie mogę się doczekać jak wrócę i zobaczę Jego uśmiech, ten błysk w oczku.
Aż się zaraz sama popłaczę.
Ale dobra. Dość tego rozczulania!
Poza tym właśnie o chrzcinach. Za 2 tygodnie mamy chrzciny Jaśka. Chrzestni wybrani. Jednak nie ci, którzy mieli być początkowo. Jednak uważam, że wyboru dokonaliśmy doskonałego. Moim zdaniem lepiej mieć rodziców chrzestnych, takich którzy się interesują a nie takich, którym to że są chrzestnymi kojarzy się tylko z obecnością na chrzcinach, przyjęciu, ślubie. Ja miałam takich i szczerze wolałabym, żeby ich nie było wcale. Nawet teraz się nie odzywają. A mieszkają blisko.
Mam nadzieję, że kontakt z rodzicami chrzestnymi Jaśka się nie urwie i będą się interesować naszym bąbelkiem, pomagać mu w życiowych wyborach. A nie daj Boże kiedyś jakby nas zabrakło się zajmą nim. Jasiek jak kiedyś to przeczytasz to mam nadzieję, że docenisz wybór matki i ojca.
Pamiętaj, że kochamy Cię!
A ja póki mi starczy sił będę Ci to okazywać i mówić.
Boję się tylko, żeby nie zadusić go tą miłością, bo przegięcie w jedną lub drugą stronę nie jest dobre!
Długo mnie nie było i wiem, że przez to nie chcecie do mnie zaglądać. Jednak nie mam czasu. Praca i Jaś absorbują mnie na tyle, że nie mam czasu na nic więcej. A jeśli mam chwilkę to wolę się wyspać lub odpocząć.
Jaś rośnie tak szybko! Chcę z nim też spędzić jak najwięcej czasu, żeby jednak wiedział, że ma mamę. A może on mnie wcale nie potrzebuje. A ja jego?! Dziś właśnie było takie kazanie w kościele o tym, że gdyby nie dzieci to rodzice byliby nieszczęśliwi. I zdałam sobie sprawę jak bardzo kocham tego mojego bączka! Nie wiem jak żyłam gdy go nie było. I tak myślę, że ja jestem potrzebna jemu,żeby go kochać i sprawować opiekę ale bardziej potrzebowałam jego. Miałam w sobie takie pokłady miłości, że chyba bym wybuchła. Męża kocham ale wiadomo to nie to samo. Moja rodzinka wiadomo też nie dawała mi nigdy miłości. Rodzice wychowywali bez miłości. Nigdy nie usłyszałam słów "Kocham Cię".
Można by powiedzieć, że wyrosnę na zimną zołzę. Ale ja mam w sobie takie pokłady nieodkrytej miłości. Nawet sobie tego sama nie wyobrażałam.
Cieszę się, bo miłość do Jaśka każe mi codziennie wstawać, mimo, iż zimno na dworze. Idę do pracy z radością. Dzieci w pracy też dają mi dużo radości. Nie mogę się doczekać jak wrócę i zobaczę Jego uśmiech, ten błysk w oczku.
Aż się zaraz sama popłaczę.
Ale dobra. Dość tego rozczulania!
Poza tym właśnie o chrzcinach. Za 2 tygodnie mamy chrzciny Jaśka. Chrzestni wybrani. Jednak nie ci, którzy mieli być początkowo. Jednak uważam, że wyboru dokonaliśmy doskonałego. Moim zdaniem lepiej mieć rodziców chrzestnych, takich którzy się interesują a nie takich, którym to że są chrzestnymi kojarzy się tylko z obecnością na chrzcinach, przyjęciu, ślubie. Ja miałam takich i szczerze wolałabym, żeby ich nie było wcale. Nawet teraz się nie odzywają. A mieszkają blisko.
Mam nadzieję, że kontakt z rodzicami chrzestnymi Jaśka się nie urwie i będą się interesować naszym bąbelkiem, pomagać mu w życiowych wyborach. A nie daj Boże kiedyś jakby nas zabrakło się zajmą nim. Jasiek jak kiedyś to przeczytasz to mam nadzieję, że docenisz wybór matki i ojca.
Pamiętaj, że kochamy Cię!
A ja póki mi starczy sił będę Ci to okazywać i mówić.
Boję się tylko, żeby nie zadusić go tą miłością, bo przegięcie w jedną lub drugą stronę nie jest dobre!
Subskrybuj:
Posty (Atom)